Firma w szponach rynku cz.1
5 Gru 2018

Firma w szponach rynku cz.1

Post by Redaktor

Odkąd globalizacja pobłogosławiła małżeński węzeł między finansami a biznesem, oba światy zaczęły przenikać się na każdym kroku. Przedsiębiorcy skutki tego mariażu odczuwają na co dzień. Numer rachunku firmy trzeba podać już podczas zgłaszania jej do ewidencji działalności gospodarczej. Bez gwarancji bankowej trudno w ogóle startować w większych przetargach publicznych, podobnie jak trudno jest wyobrazić sobie działalność w niektórych branżach bez wykupienia obowiązkowych ubezpieczeń. Zjawisko „finansjalizacji” nie przykuwałoby jednak niczyjej uwagi, gdyby polegało jedynie na powszechnym korzystaniu z płatności bezgotówkowych. Kredyty, obligacje, gwarancje, leasing i faktoring – instrumenty finansowe z jednej strony ułatwiają prowadzenie biznesu, z drugiej – uzależniają go na coraz większą skalę. Miały pomagać, a zniewalają.

Rozwój na krechę

W przeszłości mawiano, że pierwszy milion trzeba ukraść. Dziś coraz bardziej zasadnym staje się stwierdzenie, że trzeba go pożyczyć. Rzut oka na dane dotyczące kredytów zaciąganych przez firmy nie pozostawia wątpliwości – biznes od lat funduje sobie wzrost na krechę. Jeszcze w 1999 roku kredyty korporacyjne w strefie euro odpowiadały 57 proc. jej PKB. Dziesięć lat później relacja ta sięgnęła już 81 proc. Pod koniec lat 90. zadłużenie firm w krajach posługujących się wspólną walutą było trzykrotnie większe niż osiągane przez nie nadwyżki z działalności operacyjnej. Dziś przekraczają je już czterokrotnie. Nauka o finansach wywróciła tradycyjne rozumienie pożyczania do góry nogami. Kiedyś konieczność wzięcia kredytu wiązała się nierozerwalnie z poczuciem braku. Zaciąganie długu rodzi przecież negatywne skojarzenia, bo wzbudza niepewność, tworzy zobowiązania i uzależnia od wierzyciela. Tymczasem rozwijająca się bankowość doprowadziła do tego, że coraz mniej przedsiębiorców dostrzega w kredycie zagrożenia, a coraz więcej rozpoczyna od niego planowanie swojej biznesowej aktywności. Wydaje się wręcz, że firmy zza Atlantyku do tego stopnia uzależniły się od strumienia pieniędzy z sektora bankowego, że bez niego wcale nie zamierzają zawracać sobie głowy rozwijaniem działalności. Agencja Thomson Reuters we współpracy z PayNet stworzyła nawet wskaźnik, który pozwala przewidywać koniunkturę gospodarczą na podstawie zmian wartości kredytów zaciąganych przez małe firmy w Stanach Zjednoczonych. Więcej pożyczek oznacza, że w ciągu 2-5 miesięcy od publikacji wskaźnika można spodziewać się wzrostu amerykańskiego PKB. Czy to nie znamienne, że indeks zaczął spadać już na początku 2007 roku i sięgnął dna w połowie 2009 roku? A przecież cały czas nie chodzi o ogromne korporacje, tylko o „smali business”.

Spis Treści:

http://www.warsawgolf.pl/firma-w-szponach-rynku-cz-1/
http://www.warsawgolf.pl/firma-w-szponach-rynku-cz-2/
http://www.warsawgolf.pl/firma-w-szponach-rynku-cz-3/
http://www.warsawgolf.pl/firma-w-szponach-rynku-cz-4/

0 Comments

Leave a Comment